O Teatrze

Muzyczny w Gdyni, po prostu Muzyczny… Teatr Baduszkowej… Danuta Baduszkowa kobieta – instytucja. Kiedy w 1957 roku przyjechała na Wybrzeże wraz z Wacławem Śniadym i Stanisławem Ptakiem, zapewne mało kto przypuszczał, że to właśnie jej nazwisko na trwałe zwiąże się z dziełem, któremu dali początek.

Stosunkowo długo Wojewódzkie Przedsiębiorstwo pod nazwą Teatr Muzyczny przyjmowano z rezerwą, lekceważeniem, pisano o nim niewiele lub wcale. Określenia „freblówka operetkowa”, „impreza bądź co bądź kosztowna” – trudno uznać za rzetelną próbę opisu zjawiska. Wypada dodać, dość podejrzanego zarówno dla komunistycznego establishmentu, bo nieprzystającego do wyobrażenia o rozrywce godnej mas robotniczych, jak i krytyki, zachwyconej już w owym czasie zjawiskami osobnymi, jak Bim-Bom, Co-To, czy nieco później Cyrk Rodziny Afanasjew.

Faktycznie repertuar pierwszych sezonów nie wypadał zbyt odkrywczo – na scenie wystawiano klasyczne operetki – Straussa, Offenbacha, Frimmla, Millckera, wodewile – Schuberta, Kurpińskiego, Moniuszki, czy „sprawdzone” komedie muzyczne. Niewiele nowszych utworów włoskiego, czy niemieckiego autorstwa. Za przełomowe uznano dopiero lata sześćdziesiąte, kiedy to na gdyńską scenę po raz pierwszy trafiły głośne światowe musicale „My Fair Lady” F.Loewe w reż. S.Kwaskowskiego, a takżę „Anything Goes” C.Portera, „Promises – Promises” B.Bacharacha, czy „Rinaldo in campo” D.Modugno wyreżyserowane przez Baduszkową.

Niewątpliwą zasługą Danuty Baduszkowej, zwanej też „inspiratorką rozwoju polskiego musicalu”, było wprowadzenie na scenę w 1967 roku, premierą „Panów z ogłoszenia” Jacka Korczakowskiego i Stefana Rembowskiego, polskiego repertuaru. Początkowo sięgnięto do adaptacji znanych książek – „Ogniem i mieczem” Sienkiewicza, „Kariery Nikodema Dyzmy” Dołęgi-Mostowicza, „Czterech pancernych i psa” Przymanowskiego, czy „Dzielnego wojaka Szwejka” Haszka. W końcu do repertuaru, co było nowością, weszły oryginalne polskie musicale, napisane specjalnie na zamówienie gdyńskiej sceny, jak na przykład „Kaper królewski” J. Tomaszewskiego, „Madagaskar” R.Damrosza, „Pan Zagłoba” A.Blocha.

Nowy repertuar wymagał też wykształcenia nowego typu wykonawców, stąd zapewne pomysł założonego przez Baduszkową, działającego do dziś Studio Wokalno – Aktorskiego. Pomysł zbawienny, można dodać. Dzięki obecności studentów nie tylko ożywiono drugi i trzeci plan, ale też i Teatr zyskał na znaczeniu, kształcąc wielu znanych artystów, stanowiących i dzisiaj trzon obsady polskich teatrów muzycznych, żeby wymienić tylko warszawską Romę, czy wrocławski Capitol.

Oceniając z perspektywy 50 lat, można zauważyć, że konsekwentnie udało się w gdyńskim Teatrze Muzycznym realizować ów „osobny, baduszkowy pomysł” na muzyczny repertuar – nie zabrakło i nazwisk znanych polskich twórców, artystów i wykonawców, jak Ernest Bryll, Wojciech Młynarski, Jerzy Wasowski, Jeremi Przybora, Adam Hanuszkiewicz, Jerzy Stuhr, Leszek Możdżer, Grzegorz Turnau, Justyna Steczkowska, czy Robert Janowski. Nie zbrakło też największych światowych hitów - „Skrzypek na dachu”, „Les Miserables”, „West Side Story”, „Evita”, „Hair”, „Chicago”, „Fame”… Nie zabrakło i ważnych spektakli, które zyskały rangę wydarzeń niezwykłych jak słynna „Kolęda-Nocka” Brylla, „Jesus Christ Superstar”, „Nieszpory ludźmierskie”, trans-opera „Sen nocy letniej”, czy wreszcie oryginalnych realizacji - baletowego „Opentańca”, czy hip-hopowych „12 ławek”.

Dlatego też jubileuszowy sezon 50-lecia istnienia Teatru otwierała prapremiera polskiego musicalu „Francesco” Romana Kołakowskiego i Piotra Dziubka, w reżyserii Wojciecha Kościelniaka. Musicalu, którego prapremiera, jak twierdzą jego twórcy, „czekała” specjalnie na tę wyjątkową okazję.