More

 

 

More

 

 

 

 

09.30 / New Stage

Jerzy Gruza przyjechał do Gdyni w styczniu 1983 roku i był wulkanem energii. Najpierw zrobił przegląd kadr i możliwości zespołu w ,,Madame Sans – Gene” Marianowicza i Kisielewskiego. Wykorzystał kunszt aktorski Urszuli Polanowskiej, Józefa Korzeniowskiego i Kuby Zaklukiewicza, a młody, brawurowo grający zespół, prowadzony jego ręką, kipiał entuzjazmem.

Później zmierzył się z ,,Pericholą” Offenbacha, a więc klasyczną operetką, którą obejrzało 35 tys. widzów. Deklarował zdrowy eklektyzm gatunkowy i kontynuację formuły teatru poszukiwań. W lutym 1984 r. teatr wystawił Widma wg „Dziadów” A. Mickiewicza z muzyką St. Moniuszki, w reż. Ryszarda Peryta, które obsypane zostały nagrodami na Konfrontacjach Klasyki Polskiej w Opolu. Po raz pierwszy teatr muzyczny stanął tam w szranki na równi z teatrami dramatycznymi i osiągnął wielki sukces. To był dopiero początek. Mimo powszechnej biedy, czuło się, że nadchodzą dla teatru lepsze artystycznie lata. Kilka tygodni później Gruza zaskoczył wszystkich ,,Drugim Wejściem Smoka” – rodzimym musicalem – kabaretem napisanym przez Andrzeja Korzyńskiego, Stefana Friedmana i Pawła Binke (czyli J. Gruzę). ,,Franek Kimono Story” okazał się najlepszą rewią, jak pisał Tomasz Raczek, jaką można było w 1984 r. zobaczyć na polskich scenach.

Ponadto myślał już poważnie o zrealizowaniu w Gdyni arcydzieła musicalu amerykańskiego. Gdy Franek Kimono bawił całą Polskę, Jerzy Gruza przygotowywał się do wystawienia ,,Skrzypka na dachu”. (...) Premiera w Gdyni odbyła się 24 listopada 1984 roku, odniosła oszałamiający sukces i od tego dnia teatr był zapraszany przez najlepsze sceny w Polsce i na tournee zagraniczne. (...) Niezapomnianą kreację stworzył Juliusz Berger. Maria Trzcińska zagrała we wszystkich 500 spektaklach, nie opuszczając żadnego, co jest swoistym rekordem.
(...)
Jerzy Gruza umiejętnie wykorzystywał wielką przestrzeń na scenie i był mistrzem scen zbiorowych. Po sukcesie Skrzypka musiały więc przyjść jego kolejne wielkie premiery: ,,My Fair Lady” (86), ,,Jesus Christ Superstar” (87), ,,Les Miserables” (89), ,,Człowiek z la Manchy” (91) i ,,Żołnierz Królowej Madagaskaru” (91) (...)

Jerzy Gruza dzięki intuicji w obsadzaniu ról i doświadczeniu reżyserskim umożliwił rozwój artystyczny wielu adeptom Studia Wokalno – Aktorskiego. Za jego kadencji wspaniałe kreacje stworzyły młode solistki: Beata Andraszewicz, Katarzyna Chałasińska, Grażyna Drejska, Ewa Kuculis, Jolanta Mrotek, czy Elżbieta Mrozińska. Wśród solistów talent i klasę pokazali Dariusz Siastacz, Andrzej Śledź i Tadeusz Woszczyński. Wraz z doświadczonymi w bojach musicalowych herosami – Józefem Korzeniowskim, Janem Wodzyńskim, Andrzejem Pieczyńskim, Krzysztofem Stasierowskim, Maciejem Dunalem, Grzegorzem Chrapkiewiczem czy Kubą Zaklukiewiczem – stanowili zespół wyśmienity. Wszystkich nie sposób tu wymienić, ale właśnie ten odpowiedni balans młodości i doświadczenia dawał wspaniałe rezultaty artystyczne.

Amerykański krytyk Washington Post, prof. Glenn Loney, po wizycie w Gdyni w 1986 roku nazwał Teatr Muzyczny „Broadwayem nad Bałtykiem”. Zachwycił go rozmach inscenizacyjny, wielki, tańczący i śpiewający zespół, świetna orkiestra.

(Fragmenty pracy Sławomira Kitowskiego: ,,Historia miejsca, historia sceny." w: ,,Musicale, operetki, wodewile...", Gdynia 2008)